• Wpisów:60
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:08
  • Licznik odwiedzin:4 117 / 1406 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj po ćwiczeniach czuję się tak świetnie, że aż sama jestem w szoku. Jedne mnie bardzo męczą, drugie nawet już polubiłam. Mam nadzieję, że z tymi cięższymi będzie tak samo. Widzę zmiany w moim ciele. Jest takie ładniejsze i bardziej napięte. Ćwiczenia dają mi niezłego kopa, ale wolałabym zgubić kilka kilo dla większej motywacji....
 

 
To już 170 dni jak tu nie zaglądałam i w sumie nie wiem co mnie dzisiaj podkusiło. Nie wiem od czego zacząć. W sumie sporo się zmieniło. Okazało się, że wcześniej w ogóle nie schudłam. Zdecydowałam się na pomoc dietetyka. Specjalna dieta, mega, mega ciężka. Ale... z 98,9 kg jest 84 kg. Nie jestem z siebie dumna, bo byłoby więcej gdyby nie moja słaba silna wola. Niedługo kolejna wizyta i mam nadzieję, że kolejne kilogramy w dół.

Ze względów zdrowotnych niemożliwe było abym stosując wcześniejszą dietę schudła. Kilogramy lecą w dół bardzo opornie. Jednak wzięłam się za siebie i ten tydzień jest dla mnie wielkim wyzwaniem.... Chcę zobaczyć o ile można zmienić swoją psychikę i życie. Nie mogę powiedzieć, że ćwiczenia sprawiają mi dużą przyjemność, jednak staram się ćwiczyć jak najczęściej.
Jak napisałam od wczoraj przede 6 mną wyjątkowo ciężkich dni, gdzie dam z siebie wszystko. Wiem ile ostatnio pokazywałam waga i chcę zobaczyć jak to się zmieni w czwartek. Jeżeli uda mi się schudnąć to wtedy będzie to zasługa właśnie tych kilku dni.
Nie będę pisać jakie ćwiczenia robię, bo powiecie, że to oklepane. Powiem tylko że po 30 minutach wyglądam jak z krzyża zdjęta, moja głowa pulsuje, a na twarzy mam taki rumień jak podczas zawału serca. Nie wspomnę już o sercu, bo ciężko jest je utrzymać w klatce piersiowej. Może 30 minut to za mało, bo są osoby, które potrafią ćwiczyć pół dnia.
Dla mnie to bardzo dużo, bo praktycznie całe życie unikałam wysiłku. Widzę dużą różnicę w moim wyglądzie, bo zaczynam mieścić się w ubrania z około roku wstecz. Mimo tego, że w życiu osobistym nie jest idealnie, wiem że nie mogę się poddać. W sumie moje stosunki z facetem mogę porównać do diety... Oboje mamy za mało silnej woli, aby coś zmienić, popełniamy te same błędy, krzywdzimy się wzajemnie, kłócimy się, płaczemy, krzyczymy i trzaskamy za sobą drzwiami, ale jednak mamy świadomość, że nie należy poddawać się i rezygnować i znowu dajemy sobie drugą szansę na poprawę... \kocham go i nic na to nie poradzę, i i tak będę jego żoną. Ale najpierw zrobię coś dla siebie... mimo błędów, załamania i miliona popełnionych głupstw nie dam się i osiągnę swój cel. Moje wymarzone mniej niż 70 kilo! Nie ważne czy dam radę do 65 kg i tak będę dumna z każdego straconego grama, bo bardzo dużo mnie to kosztuje.

To takie moje małe marzenie i muszę sobie pomóc je osiągnąć.
 

 
Kurcze! jakie to wszystko jest trudne. Miałam przestać żreć a nie mogę! Dzisiaj się ogarniam!
To było ostatnie pół wafelka i 2 cukierki i koniec. Muszę znowu się zawziąć. Wiedziałam, że tak będzie. Raz sobie odpuściłam i się posypało.
Dzisiaj ostatni dzień w którym pozwoliłam sobie na takie świństwa.

Śniadanie:
pół wafelka, 2 cukierki, 80 gram ciemnego chleba z serkiem topionym, almette i gzikiem.

II Śniadanie:
actimel i banan

Obiad: no tu to jest w ogóle szał, bo zrobiłam sobie coś co było w diecie, czyli udka z kurczaka z miodem i przyprawami. Robi się je w piekarniku. No dosłownie coś pysznego. Powinnam zjeść jeszcze 150 g ziemniaków, ale raczej nie zdążę.
Podwieczorek: pewnie jakiś owoc
Kolacja: 30 g sera żółtego, sałata, pomidor... Pychotka.

Dam radę. Dzisiaj przeszłam obok chipsów i na szczęście ich nie kupiłam. A tak mnie kusiło.

CZemu jestem tak głupia? Wiem, że nie mogę tyle jeść a i tak wpieprzam. Jestem świadoma tego, że jak będę trzymać się diety, to schudnę, a jednak robię swoje.
Koniec z moim marudzeniem. Biorę się za siebie.
Wieczorem może wybiorę się na rower, bo teraz jednak muszę ogarnąć dom. Jutro wracam do pracy. Tak się wyleniłam, że wolę nie myśleć co to jutro będzie. Przeziębienie mnie wzięło. Mam zapchany nos. Kończę też ze słodkimi napojami. Znowu piję wodę niegazowaną, ale i tak nie tyle ile powinnam.

Niedługo wizyta u gina..... ciężka sprawa, ale może później będzie lepiej waga w dół leciała.

W planach mam jeszcze odchudzać się do końca wakacji. Będzie ciepło, więcej ruchu, nie chce się tak jeść i jakoś tak łatwiej mi się wydaje. Obym dała radę. Chciałabym zobaczyć zdziwienie mojego pięknego w razie gdybym wytrzymała.

No nic koniec marudzenia,trzeba się brać do roboty.

Paaa
  • awatar Karolina i Emil: Nie jesteś głupia. Jeśli kuszą Cię chipsy, to znaczy, że jesteś ''uzależniona'' od glutaminianu sodu.. Chodzi o to żeby się nie głodzić. Możesz jeść ile chcesz, tylko zdrowo, ale naprawdę zdrowo, i ćwiczyć. Rób to co kochasz, co sprawia Ci przyjemność. Schudniesz na pewno i kolejnym plusem zdrowego trybu życia będzie to, że nie będziesz chorować, przeziębiać się.. Pozdrawiam, Karolina.
  • awatar Veronican: Nie przejmuj się porażkami, bo one zdarzają się każdemu. Trzymam kciuki i życzę dużo wytrwałości, a jeśli potrzebowałabyś wsparcia, zawsze możesz do mnie napisać postaram się pomóc :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak jak widać zaczynam od zera! Zawaliłam dietę, chyba przytyłam. Już niestety na wadze jest 86 kilo i waha się o pół kilo w górę.
Czy ja już pisałam, że nienawidzę świąt? Ta głupia atmosfera, wchodzenie sobie w dupę, a przede wszystkim ciągłe jedzenie.

Poległam kolejny raz, ale postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę.
Dzisiaj niestety nic na dietę nie mam, ale później zrobię zakupy i będę dokładnie trzymać się kartki. Wiem, że gdy dokładnie będę jadła to co tam jest, to schudnę dużo więcej niż pieprzone 3 kilo.
Obiecuję też, że pójdę do lekarza bo bardzo długo okresu nie mam i czuję się strasznie nabrzmiała. Muszę zrobić badania. Boję się, że będę miała problem ze zajściem w ciążę. Jeśli byłaby taka sytuacja (odpukać), to chyba zdecydowałabym się na dziecko teraz.
Zaczęłam objadać się słodkim.
Muszę postarać się skończyć z chipsami i słodyczami. Ewentualnie słodycze raz w tygodniu w małej ilości, a chipsy, jeśli nie będę mogła poradzić sobie z całkowitym odrzuceniem, to raz na dwa tygodnie i też bardzo mało.
Chciałabym mieć tyle silnej woli, co mam rozumu.

Podejmuję ostatnią próbę. Mam cały maj i czerwiem na sprawdzenie ile schudnę. 5 lat temu było to 10 kilo....

Jednak dieta to jest jakieś obciążenie psychiczne bo trzeba cały czas myśleć o tym co się robi.
Kurwa a jak słyszę, że ktoś kogo znam schudł tyle kilo to aż mnie strzela, nie powiem co.
Nawet moja 80 letnia babcia schudła 13 kilo! Ja pierdziele, jestem beznadziejna.
Moim celem jest wytrzymać na diecie do września. Musiałabym chudnąć około 6 kilo miesięcznie. Nie wiem czy jest to możliwe, ale co mi tam. Spróbuję. Dobre byłoby i 5 kilo na miesiąc.

MOJA OSTATNIA PRÓBA! Obym dała radę.

ps. dobrze mieć kilka dni wolnego po świętach. zaraz idę na rower
  • awatar impossible <3: Dasz rade bo ciągle próbujesz i się nie poddajesz, pociesze cie, tez jestem beznadziejna bo jem i nie ćwicze i tylko czuje jak tyje..
  • awatar Veronican: Po pierwsze nie jesteś beznadziejna, po prostu nie masz tyle silnej woli, mi też jej brakuje. A po drugie chciałam ci życzyć powodzenia i wytrwałości w diecie i ćwiczeniach. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczę notkę z pierwszymi sukcesami :) Pozdrawiam
  • awatar fittzycie: trzymam kciuki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O taaak. Schudłam kilogram
jest 85 kilo
będzie jeszcze lepiej.
Dzisiaj cały dzień się byczę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnie 5 dni było masakrycznych, dlatego pomijam je w liczeniu dni na diecie. Były słodycze, napoje gazowane, dużo jedzenie, chipsy, czyli wszystko to, czego nie powinno być.
Trudno, człowiek ma różne słabości.
Muszę wrócić do starego rytmu gotowania i ćwiczenia.
Stwierdzam, że życie za granicą nie jest łatwe.

Muszę dać z siebie wszystko i stracić kolejne kilogramy. MUSZĘ!!!
Od jutra już wszystko będzie po staremu. Mało, często i zdrowo. Duuużo wody i zero napoi gazowanych.

Czy ktoś jeszcze we mnie wierzy? Bo ja już chyba w siebie nie. Ale spróbuję jeszcze raz.

Nie będzie jadłospisów z ostatnich kilku dni, bo zawaliłam i nie ma się czym chwalić.


Będzie dobrze!
a teraz idę poleżeć, bo w końcu niedziela jest i wooooolne po całych 6 dniach pracy!



Miłej niedzieli!
 

 
Ten weekend był tragiczny! Nie trzymałam diety, ale też nie można powiedzieć, że się niewiadomo jak objadłam. Nie mogłam zjeść też tak dużo jak chciałam, bo chyba wreszcie mój żołądek przyzwyczaił się do małych porcji. No ale pojawiły się 2 nieduże kawałki ciasta i trochę chrupek. No żałuję, ale ciasta nie wypadało odmawiać. Znowu nie będę jeść. Skakanka mi się rozwaliła. Kupiłam nową ale jest do dupy, bo za lekka i nie skacze się dobrze. Przy takich wybrykach dieta zajmie mi ze 2 lata.
Właśnie pochłaniam bagietkę czosnkową na obiad, bo mój schabowy wygląda i smakuje jak gówno.

Od jutra tylko i wyłącznie dietka z kartki. Obiecuję.
Jak to dobrze jest mieć wolne! I cały dzień nic nie robić.
Ostatnio już raz byłam na rowerze. Tak dobrze już dawno mi się nie jechało. Myślałam że te 3 kilometry będę jechała gdzieś z pół godziny a ja śmignęłam w 15 minut. Oby pogoda była ładna cały czas to już codziennie będę wybierać się na takie przejażdżki.

Idą święta i obżarstwo! Nie nie, mnie to nie dotyczy. Będę się starać. Chyba, że teściowie mi przeszkodzą.
Muszę się przyznać, że jak jem coś innego niż z diety to czuję się bardzo ciężko. To lekkie jedzonko mi służy. Bardzo dobrze się po nim czuję, tak lekko. Moje mieszkanie prosi się o gruntowne sprzątanie. Ale nie chce mi się. Może kiedyś w końcu ruszę dupę. Znowu musiałabym okna pomyć, bo przez te deszcze są strasznie brudne.

Za chwilę powinnam zjeść podwieczorek, ale chwilę temu skończyłam bułkę, więc dam sobie spokój. Kolacja będzie już dietetyczna.
1,5 kawałka ciemnego pieczywa z serkiem wiejskim chudym i dżemem nisko słodzonym.
Nie ma co trzeba znowu wziąć się za siebie mimo porażki.
Czasami mam takie napady, że zjadłabym tonę słodkiego ale kiedy sobie odmawiam to mam satysfakcję.

 

 
Wczoraj skakałam na skakance i zrobiłam 1000 podskoków. O dziwo nie mam zakwasów, ale to pewnie przez pajacyki. Byliśmy też u znajomych.. oczywiście zjadłam kilka chrupek, ale dumna jestem, że tak mało. Będzie tylko lepiej. Po 23 wracaliśmy i mój jak zawsze był głodny, więc zahaczyliśmy o maka. Ja nie wzięłam sobie nic. W domu wzięłam od niego 3 frytki i gryza kanapki. Nie jest źle. Nie objadłam się przed spaniem. Chociaż i tak dumna z siebie nie jestem, bo mogłam się powstrzymać.
Dzisiejszy jadłospis taki sam jak wczoraj. Przyzwyczaiłam się do tej jednej diety. Czekam właśnie w pracy na taką jedną babę, która była ze mną umówiona na 10 i jak zawsze nie przychodzi. Więcej razy jej nie umówię, bo później tylko mam problemy.
Znowu przeziębiłam sobie pęcherz. Nie mogę wyjść z ubikacji a ból jest przerażający.
Faszeruję się tabletkami i mam nadzieję, że pomoże.
  • awatar ^Rebelia: łał!! ja wymiękam po 50 :D
  • awatar Strawberrry: Kobitko nie mów, że nie założysz kostiumu kąpielowego bo ja mam taki zamiar, a mam więcej do zrzucenia ;) I dzięki Twoim wpisom przypomniało mi się, że miałam zainwestować w skakankę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie wypiłam przepyszną kawkę.
Wczoraj po pracy znowu zjadłam kawałek pszennego chlebka z masłem i 3 paluszki. Odchorowałam to w nocy, miałam okropną zgagę i co chwilę się budziłam. Bardzo dobrze! Dostało mi się za moją głupotę. Skakałam jeszcze na skakance ale tylko około 150 powtórzeń, bo było po 22 a skakanka bardzo hałasowała. I oczywiście skończyłoby się na kłótni z sąsiadami.

O 5 rano obudził mnie namiętnie dzwoniący budzik sąsiadów. No ja pierdolę!Codziennie po 23 strasznie czymś tłuką po ścianach i powstaje taki dziwny odgłos, że człowiek szału dostaje. Nie wspomnę już o wbijaniu jakiegoś gwoździa po północy, bo od czego przecież jest cały dzień?
Niestety nad nami mieszka taki debil. Jak my remontowaliśmy to cały czas były jakieś wonty, a to że się kurzy, a to że za głośno.... nawet jak po 22 tylko staliśmy przy oknie ubrani po roboczemu to potrafili stanąć pod nim i mówić nam, że już po 22 i że mamy już kończyć. Więc powiedziałam, że jeszcze raz oni będą się tak zachowywać to kurde pójdę i zrobię grandę, chociażby żeby się tylko odegrać, bo przecież to normalne, że jak się mieszka w takim skupisku ludzi to nie da się uniknąć takich sytuacji i trzeba to tolerować, ale nie można też sobie pozwalać na takie wchodzenie na głowę.

Ogólnie widzę małe zmiany po mojej skórze na brzuchu... fałdka jest jakby mniejsza.Wiem, że tylko dokładne przestrzeganie diety może mi pomóc.. ale wiadomo....silnej woli nie mam. Mój facet mi to tyle razy powiedział, że w końcu to do mnie dotarło. Moja silna wola działa tylko krótkotrwale. Tylko, że teraz dostrzegam zmiany i chcę aby były jeszcze większe. Dieta to jednak jest jakieś obciążenie psychiczne i niestety nie należy do przyjemności więc po co mam się męczyć na próżno. Albo odchudzać się i widzieć efekty, albo wcale. Gdyby to w praktyce było takie łatwe, to już bym ważyła 60 kilo.

Widzę też, że spodnie które niedawno kupiłam są jakby luźniejsze i w pasie nie są już opięte. Może to od rodzaju materiału zależy, ale po wypraniu tez były luźniejsze niż na początku.
Ciągle brak okresu. Zaczynam odczuwać skutki tego. Czuję się nabrzmiała. Ilość wody w organizmie znacznie wzrosła. Pieprzone tabletki wszystko rozstroiły. A pytania, czy czasem w ciąży nie jestem zaczynają mnie irytować. Ile można razy mówić, że NIE!
Ludzie to szukają sensacji. Dla niektórych moja ciąża zapewne byłaby na rękę, bo wszystko byłoby jaśniejsze i pewniejsze, ale my jeszcze nie chcemy.
Pierwsze co po schudnięciu,to wymieniłabym całą moją garderobę. Nie miałabym samych czarnych rzeczy. Idzie lato a ja jestem w ciemnej dupie. Jeszcze tego lata nie założę stroju kąpielowego.

Jadłospis taki jak wczoraj
  • awatar Oli.......: @heartbeats hurt: oczywiście, że ćwiczę
  • awatar heartbeats hurt: Idź do ginekologa!!! Ten brak okresu nie jest normalny!!!! Ćwiczysz prócz diety?
  • awatar ^Rebelia: ja mieszkam w domku jednorodzinnym, ale jak nocuje u chlopaka który ma mieszkanie i sąsiada takiego jak Ty, to masakra jakaś byla, szeptem trzeba mówić bo na policję dzwoni idiota :/ Masz rację, nie da się uniknąc takich sytuacji, ale można się dogadać z prawie każdym, gorzej jak się trafi taki chuj za przeproszeniem.. Bardzo się ciesze że spodnie staly się luźniejsze i życzę Ci szybciutkiej zmiany garderoby na mniejszą :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Co robię gdy chce mi się słodkiego? Jem coś z dżemem lub ewentualnie herbatniki. Trochę zaspokaja to moją potrzebę.

Pokochałam zieloną herbatę bez cukru. Gdyby ktoś pół roku temu powiedział mi, że mam to świństwo pić i to bez cukru to bym go wyśmiała, a teraz nie wyobrażam sobie dnia bez paru szklanek! Jest cudowna w szczególności, gdy już troszkę ostygnie.
Od dzisiaj koniec z objadaniem i teraz na serio obiecuję, że będę trzymać się diety, chociaż to bardzo trudne. Muszę dać radę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzisiaj między drugim śniadaniem a obiadem nieplanowo podjadłam 3 plasterki kiełbasy. Niby nie dużo, ale wyrzuty sumienia są, bo nie powinnam. Kurcze no nie chcę być gruba a na swoim ślubie (oczywiście w przyszłości) chciałabym być szczupła. Aktualnie chcę po prostu podobać się sobie i swojemu facetowi, no może nie tylko jemu
Szukam też nowej pracy... te papierki mnie dobijają. Chcę się trochę poruszać. I atmosfera w pracy nie jest zbyt ciekawa. Na początku umawialiśmy się inaczej a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej! Na ogół jestem bardzo ugodowa i tolerancyjna, ale jeśli ktoś nadepnie mi na odcisk to też potrafię dać popalić. Taką blokadą we wszystkim jest moja waga. Bardzo mi przeszkadza w życiu i nie tylko w prywatnym. Czuję się szczupła w głębi duszy, aż do momentu, gdy spojrzę w lustro i wszystko pryska.
Wiem, że na moją nadwagę w dużym stopniu wpłynął stres związany z przeprowadzką, remontem i problemami w poprzedniej pracy. Przed remontem ważyłam tak 77 - 78 kilo, więc bardzo szybko przytyłam koło 10 kilo. Nawet nie wiem kiedy.
Jestem pewna, że to przez stres. Niektórzy w takich sytuacjach chudną (moja mama potrafi w kilka dni koło 4 kilo) a ja po chamsku tyję.

Teraz muszę to zrzucić i naprawić swój związek i całe życie. Wiem, że wszystko będzie łatwiejsze.
Od dziś trzymam się diety z kartki i jutro muszę zrobić listę i zakupy żeby jeść dokładnie wszystko co tam mam.

Tyle razy już to pisałam, że aż mi głupio przed wami.

DEFINITYWNIE KONIEC z paluszkami, precelkami, chipsami, chrupkami, pizzą i innymi fast foodami.
Wiem, że nie będzie mi łatwo, ale muszę wytrzymać bez tego przynajmniej miesiąc żeby zobaczyć czy waga szybciej leci w dół. Na słodycze po tych świętach będę sobie pozwalać rzadko bo życie bez nich nie jest wcale trudne. Być może w piątek będę miała już sprawny rower.

Od długiego czasu nie mam już okresu... Nie pamiętam czy od stycznia czy lutego. No ale w ciąży nie jestem. To wszystko przez te hormony.
Miałam iść na badania, ale jak zawsze olałam sprawę, bo dostałam okres.
Wczoraj byłam na spacerze wieczorem. Miałam biegać, ale bardzo szybko się męczyłam, więc w sumie szybko chodziłam. Bardzo mi się podobało. Człowiek zaraz inaczej się czuje. Codziennie też masuję sobie brzuch kremem. Mam nadzieję, że rozstępy będą trochę mniej widoczne. Nie ważne, mogę je mieć byle bym była szczupła.
Ehhh już nie zamęczam was moim marudzeniem. Ten blog daje mi motywację, mimo tego, że mało osób go czyta.

JEDZONKO:
ŚNIADANIE:
2 wasy z dżemem niskosłodzonym i szklanka kakao (mleko 2%)
II ŚNIADANIE:
2 kanapki ciemnego chleba z małą ilością serka wiejskiego i dżemu, bo nie miałam sera żółtego.

W MIĘDZYCZASIE 3 plasterki kiełbasy

OBIAD:
150 gram ryby i 150 gram ziemniaków, troszkę sałatki ze słoika

PODWIECZOREK
owoce

KOLACJA
1,5 kromki ciemnego chleba z serkiem wiejskim i dżemem.... dżem nieplanowo ale w innej postaci serka wiejskiego nie zjem.

Dieta moim zdaniem jest ok, ale efekty będą tylko w momencie regularnego stosowania i jestem tego świadoma. Gorzej z silną wolą.
Już nie mogę się doczekać, aż osiągnę cel 2.
  • awatar piaskowadama: pięknie kochana Ci idze:D ja mam ten problem że stres zajadam więc wiem co to znaczy tyć ze stresu:( To co? może do świąt zero słodyczy? tak we dwie? ponoć jak 21dni organizm czegoś nie przyjmuje to juz tego aż tak nie potrzebuje. Będzie wtedy okolo 20 dni no ale święta bez baby drożdżowej czy mazurka to nie święta:D
  • awatar heartbeats hurt: Od długiego czasu nie masz okresu??? Koniecznie idź do ginekologa!!! Ja raz dostałam takie tabletki antykoncepcyjne, przy których niewiele się starając leciałam zleciałam z wagi 10 kilo :D Ponadto, jeżeli pojawią się problemy z zrzuceniem wagi, to może być spowodowane hormonami! DO LEKARZA/NA BADANIA MARSZ!!! :)
  • awatar ^Rebelia: dzisiaj bardzo ładnie jadłaś :) może jeszcze wrzyć jakieś fajne pół godzinne treningi do każdej dniówki ?:) Ja za to codziennie owijam sie folią i smaruje kremem na cellulit, ale mam tak samo jak Ty - mogę go mieć, niech tylko będe szczupła ;) Aha i nie marudzisz, po to ten blog jest żeby się wygadać :) No i z tym stresem.... u mnie to samo, szkoda, że chociaż przy zestresowanym życiu sie nie chudnie, tylko tyje :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No i się naczytałam blogów o odchudzaniu i wytrzymam.... Na obiad zjem 2 kromki ciemnego pieczywa z serkiem wiejskim i troszkę dżemu, może kawałek arbuuuuuuza mniam mniam !
Na podwieczorek owoce
Na kolację warzywa na patelnię i kurczak gotowany!

O tak właśnie postanowiłam. Jutro od rana może wybiorę się na jakiś mały spacerek.

Mogłabym pobiegać, ale najgorsze jest to, że krępuję się przy ludziach, te ich spojrzenia.... jakby mi chcieli powiedzieć, że wyglądam jak biegnący słoń! Mam już tego dosyć. Może późnym wieczorem wybiorę się na bieganie, albo chociaż taki szybki marsz i włączę sobie stoper.. No chyba, że znowu odwiedzą nas goście?
  • awatar ^Rebelia: o właśnie i tak trzymaj :) ja też miałam z tym problem, dlatego ostatnio biegałam poźnym wieczorem :P dziękuje za mile słowa :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak mi się dzisiaj nic nie chce. Nie mam nic na obiad a gotować chyba nic nie będę, bo jestem sama w domu. Muszę sobie coś kupić tylko nie wiem co.
ŚNIADANIE:
2 wasy z dżemem i szklanka kakao
II ŚNIADANIE
3 kromki ciemnego chleba z serem no i tak nieplanowo troszkę dżemu.
OBIAD.... hmmmm co by ty zjeść?
nie mam pomysłu, nawet myślałam żeby zamienić kolacje z obiadem i dopiero na 19 ugotować coś do jedzenia ale szczerze mówiąc kolacja byłaby za bardzo obfita.
Może kupię jogurt i bułkę? jeszcze nie wiem.

Wczoraj na kolację zjadłam 3 kawałki czosnkowego pieczywa, parówkę z serem, jedno skrzydełko i troszkę sałatki. Obficie ale byliśmy u znajomych no i pozwoliłam sobie. Oprócz tego troszkę chrupek.
Niedobrze.
Czasami męczy mnie ta dieta i mam ochotę nawpieprzać się czegoś okropnie. Chodzi za mną ciasto... takie baaaardzo słodkie. Ale nie mogę.

Mam nadzieję, że przy następnym ważeniu będzie chociaż kilogram mniej,bardzo mi zależy.
Gdybym schudła do 70 kilo to już byłby efekt.Od jutra znowu będę się trzymać bardzo dokładnie diety z kartki bo ona mi pomaga.
Pamiętam jak jednego lata skakałam na skakance, wykonywałam po 1200 podskoków i więcej i nie męczyłam się... ale moja skakanka pękła. Muszę kupić nową to może się przełamię i znowu będę to robić zamiast pajacyków. Przy 100 pajacykach jest ok, ale jak już zrobię 200 to strasznie boli mnie kolano do tego stopnia, że nie mogę się wcale dotknąć. Chyba nie samo skakanie, ale rozstawianie nóg na zewnątrz, bardzo obciąża kolana.
Jedna koleżanka schudła już 7 kilo i bardzo po niej to widać a ma diety od tej samej dietetyczki co ja. Muszę się ich trzymać z dużą dokładnością, bo niepotrzebnie tylko marnuję czas.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No cześć
dzisiaj przymierzałam spodnie i weszłam w rozmiar L, ale nie kupiłam ich bo boję się, że mi pękną.
No chyba że przymierzę jeszcze raz
Zobaczymy
Wczoraj zjadłam chrupki....no nie jestem z tego dumna.
Może dzisiaj jakiś spacerek? Chociaż moje słońce zapewne nie będzie chciało dupy ruszyć.

ŚNIADANIE:
3 kromki ciemnego chleba z 2 plasterkami sera żółtego
II ŚNIADANIE:
2 kromki wasy z dżemem i może jabłko
OBIAD: 150 g ziemniaków i pierś z kurczaka gotowana
PODWIECZOREK:
owoc
KOLACJA
serek ziarnisty i 40 g chleba
 

 
Cześć,jak to dobrze, że znowu robi się ładnie.
Wczoraj się ważyłam i nie przytyłam, ale też nie schudłam.
Brakuje mi ruchu. Moja praca mnie wykańcza. Coraz częściej ludzie doprowadzają mnie do szału.
Wczoraj miałam zabrać rower ale z nim to grubsza sprawa. Żeby nadawał się na miejskie użytkowanie trzeba powymieniać kilka części i z dwóch rowerów zrobić jeden sprawny. Między innymi są to błotniki, pedały i takie tam pierdoły jak światła.
Może w sobotę albo niedzielę mój piękny to zrobi.
Gdyby mój facet zdecydował się w końcu na bieganie to ja też chyba bym się dała namówić, mimo dużego biustu i bolącego kręgosłupa. Ale u niego to tak jak u mnie, pomysł jest ale się nie chce dupy ruszyć.
We wcześniejszym miejscu zamieszkanie było mi łatwiej, chodziłam na rower, spacery. Wszystko było łatwiejsze i mimo wszystko miałam więcej czasu. Teraz mam już wszystko na swojej głowie, dom, obowiązki, praca, szkoła. To wszystko mnie czasami przerasta.
Jeszcze dziecka brakuje..... odpukać
Gdyby moja przyjaciółka mieszkała bliżej to razem z nią bym się wzięła za siebie, no ale już teraz nie jest sama i wywiało ją na drugi koniec Polski.
Jakoś ciężko jest mi się tu odnaleźć. Ale trudno,sama tego chciałam.
Co do diety to ciągle jadłabym to samo. Nie mam też kiedy latać na zakupy po nowe składniki, więc najwygodniej jest mi zrobić coś z tego co akurat mam w domu.
Więc dzisiaj:
ŚNIADANIE:
jajecznica, bardzo mało i kawałek ciemnego chleba
II ŚNIADANIE
szklanka kefiru i pół paczki herbatników
OBIAD
gotowany kurczak, 100 gram ziemniaków i kilka grzybków z octu
PODWIECZOREK
Nic bo nie zdążyłam nic kupić.
KOLACJA
2 kanapki z gzikiem
  • awatar ^Rebelia: wierzę, że ciężko znaleść chwilkę dla siebie przy takich obowiązkach... ale nie poddawaj się :) czekam na kolejny zrzucony kilogram :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
tak! odjęłam sobie jeden dzień bez słodyczy bo dzisiaj zjadłam kawałeczek ciasta, w sumie to takiej pianki i jednego cukierka, ale nie ważne. Nie wytrzymałam, a dostałam od koleżanki na imieniny i szkoda mi było do śmieci wyrzucić.

Teraz piję energetyka chociaż też nie powinnam. Ok 1/3 właśnie wyrzuciłam do śmieci. Ćwiczenia już zrobiłam.
Przez to ciasto zjem dopiero kolacje a jak okaże się, że znowu przytyłam to nie wiem co zrobię. Jutro wejdę na wagę.No i jutro wielki dzień, przywiozę rower
mam nadzieję, że nie będzie padać. Ja pikole od pajacyków kolana mi siada. Nie mogę go nawet dotknąć tak boli. Ciekawe co się tam dzieje. Ale dopóki nie zacznę jeździć codziennie rowerem to nie przestanę robić pajacyków.
Dzisiejszy jadłospis:
Śniadanie: 2 łyżki sałatki jarzynowej, 2 wafle ryżowe cienkie i plaster takiego sera z ziołami. Przesadziłam
2 Śniadanie: szklanka kefiru 2% i jedna pomarańcza
Przed obiadem podjadałam, zjadłam kawałek chleba z masłem i trochę sałatki.
Obiad: około 150 g ziemniaków, łyżka buraczków i mały kotlet z kurczaka smażony bez tłuszczu i bez panierki. Dodatkowo kawałek ciasta i cukierek.
Podwieczorek: NIC, chociaż miały być tylko warzywa.
Kolacja:
40 g makaronu
trochę sera białego i jedno jabłko. Wszystko wymieszane.
Ostatnio miałam okazję kawałek biec z psem i było bardzo fajnie. Szkoda że nie mamy takiego szkraba w domu, może z nim bym biegała, no a na pewno musiałabym na spacery chodzić. No ale ten mój zapał jest tylko chwilowy.
Muszę się pochwalić, że nadal nie piję herbaty z cukrem i głównie piję zieloną herbatę. Czarną tylko okazjonalnie.
Bożeeee, daj mi chociaż jeszcze kilo mniej na wadze jutro... chciałabym ale to nie jest realne.
Tak dobrze mi szło z dietą z kartki i przez weekend zjebałam!
 

 
Zachcianki psują mi dietę. Od robienia pajacyków strasznie boli mnie prawe kolano, nawet jak siedzę i mocniej je przycisnę. Kurde co ja taka delikatna jestem.
Nie mam zamiaru przestać ćwiczyć.
Dzisiejszy jadłospis:

śniadanie: dwie kromki chleba żytniego razowego i 2 plastry szynki gotowanej z kurczaka.

2 śniadanie: jabłko, gruszka i 2 plastry tej samej szynki.

Obiad: buraczki, 150 g ziemniaków, ryba niby 100g ale na pewno tyle nie zjem bo za mało uszykowałam.

Podwieczorek: gzik: 50 g chudego sera białego i 20 g chudej śmietany, cebula, 40 g chleba razowego i 50 kcal jakiegoś owocu.

Kolacja: jakaś tam sałatka warzywna może z ryżem.

Postaram się nie jeść chipsów. Bardzo bym chciała przestać ale bardzo mi ich brakuje. Gdybym tylko okazyjnie zjadła kilka to nic by się nie stało, tylko że ja ostatnio mam taką okazję codziennie. To już jest chyba nałóg.

Może wybierzemy się dzisiaj z miśkiem na spacer o ile znowu nie zacznie okupować łóżka.

Wczoraj byłam na zakupach. Kupiłam jeansy i bluzkę. Szkoda tylko że spodnie w rozmiarze XL. Chyba nigdy nie zacznę kupować mniejszych rozmiarów. To przykre. Pamiętam, że jak dawno temu schudłam do 73 kg to mój rozmiar nadal był taki sam.
hmmmm operacja plastyczna to jest to. zmniejszenie żołądka, a najlepiej całkowite usunięcie to jest to
  • awatar Nutellaxox: świetny blog ! zapraszam do mnie ♥
  • awatar ^Rebelia: Kolano boli, bo przy takim skakaniu obciązasz stawy.. wiem co to znaczy tez tak mam :) I też kocham chipsy!! mniam :P Zobaczysz, że żołądek sam się zmniejszy po diecie, bez żadnych operacji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Schudłam całe 2 kilo
Teraz 86
zawsze coś.
Oby tak dalej
Zawsze jakaś motywacja jest

 

 
Dzisiaj miałam fajny dzień. No jeszcze się nie skończył, ale mam nadzieję, że będzie ok.
zrobiłam sobie hennę i bardzo fajną maseczkę na twarz. Niestety nie dotarłam do mamy, ale pojadę w środę. Wczorajszą kolację zepsuł mi kawałek pizzy i trochę chipsów.
Czemu nie potrafię sobie odmówić?
Nie no tak nie można. Waga pokazuje mniej nawet jak wchodzę na nią drugi raz. Teraz pokazywała 86 kg a za drugim razem 88 kg a więc nie jest to już 90. Motywujące.
Pajacyki nie męczą już aż tak jak na początku. Będę się starać robić ich więcej. Teraz robię ich 200 z przerwą po 100.
Inaczej rady nie dam, bo bardzo bolą mnie piersi i między łopatkami.
Oprócz tego brzuszki x 100 i ćwiczenie na uda i pośladki x 100 na każdą nogę.

Te wiatry mnie przerażają, szczególnie jak będę miała do przejechania rowerem 7 km. Deszcz i inne takie, no ale jak już przywiozę rower to nie będzie wymówek. Jeszcze irytuje mnie to że będę go musiała codziennie chować do piwnicy pełnej szczurów bleeeeeeeh.
Przy moim facecie nie przejdzie trzymanie roweru na balkonie lub w drugim pokoju. Te jego głupie zasady. Ciągle robi mi pod górkę i nie wierzy we mnie. Wiem, że trochę dałam dupy z zakupem koła i chodzeniem z kijkami ale nie umiem jeszcze kręcić a na kijki wolałabym chodzić z nim. Trudny człowiek z niego.
Ciekawe czy moje życie już zawsze będzie tak wyglądać.
Ale z drugiej strony jak siedzę sama w domu i go długo nie ma to taki mi czegoś brakuje. Może na początku bym odżyła, bo imprezy, nowe znajomości i zero zmartwień no ale nie da się przestać kogoś kochać z dnia na dzień a życie to nie ciągła impreza.
Dobra już nie marudzę.

Jadłospis na dziś taki jak wczoraj tylko BEZ KAWAŁKA PIZZY NA KOLACJĘ i na drugie śniadanie zjadłam jogurt i jedno jajko.
Ćwiczenia już zrobione.
Idę odpoczywać
  • awatar ^Rebelia: szczury bleee? no wiesz co, ja mam dwa i są kochane :D, nie no żartuję, oczywiście dzikie szczurzyska też mnie trochę przerażają :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj jadłospis taki jak wczoraj. Obiad tylko troszkę inny. Zamiast kurczaka z ziemniakami, to chińszczyzna (ryż, sos, warzywa, kurczak).
Jak mi się dzisiaj nic nie chce. Wczoraj miałam gości i zrobiłam tylko 200 pajacyków. Taki dzień dziecka miałam.
Od dzisiaj nie pozwolę sobie na żadne odstępstwa od diety bo chcę zobaczyć czy będzie działać.

Jutro jadę do mamci mojej najukochańszej, już długo jej nie widziałam. Nikt na świecie nie ma lepszej mamy od mojej. Żeby nie było tata też ok, ale to byłaby długo historia.
Po niedzieli będę może miała przypływ gotówki to na zakupy się wybiorę. Oby do wtorku kasa wpłynęła.

No kurde wszyscy chudną tylko nie ja. A może tego już nie widzę. Jutro u rodziców się zważę, a jak nie będzie mniej na wadze to chyba wybuchnę.

Znowu pisze do mnie jedna znajoma i truje mi dupę z tym jaka to ona jest szczęśliwa. Jakby mnie to obchodziło. Ledwo poznała faceta a już chce brać z nim ślub. No ale nie moja sprawa. Może to faktycznie miłość?
 

 
Cześć
wczoraj wieczorem mój chłopak tak mnie wkurwił, że myślałam, że coś mu zrobię. Ale dzięki niemu zawzięłam się do tego stopnia, że stosuję dietę z kartki i wytrzymam. Powiedział mi, że nie muszę ćwiczyć bo po moich ćwiczeniach i tek efektów nie ma.
Ma pecha bo ja i tak nie przestanę.

Dzisiaj w diecie mam herbatniki , nie potraktuję tego jak słodycze, chociaż coś tam cukru mają.

Więc tak:
I ŚNIADANIE
2 kawałki ciemnego chleba
2 plastry sopockiej
II ŚNIADANIE
250 ml kefiru 1,6 %
30 g herbatników
OBIAD
Kurczak gotowany albo smażony bez panierki i bez oleju
150 g ziemniaków.
jakieś warzywa
Podwieczorek
owoce
Kolacja
makaron z chudym białym serem i rozgniecionym owocem

Nie podaję tu ilości bo nie pamiętam. Wszystko razem ma mi dać 1400 kcal. Jeśli przez 2 tygodnie stosowania tej diety nie ubędzie mi ani kilogram to idę do lekarza, chociaż już dawno powinnam iść.
  • awatar Natalie's Art: no oby coś spadło . Ja chudne na 1400 kcal...
  • awatar ^Rebelia: no wiesz co, ale z niego świnia ! jak by mi mój tak powiedział dostał by w pałe :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu straciłam nadzieję, że jeszcze schudnę. Muszę kupić nowe spodnie i jakieś kolorowe bluzki, bo zauważyłam, że ciągle ubieram się na czarno. Dołujące.
Dieta jako tako, podjadam i jestem tego świadoma.
Zaczęłam jeść siemię lniane z jogurtem na 2 śniadanie i podwieczorek. Ciekawe czy to coś da. W poniedziałek przywożę rower od rodziców i będę jeździć na nim do pracy.

CHCĘ BYĆ SZCZUPŁA.
Czemu nie mogę wytrzymać? Codziennie oglądam jak strasznie otyli ludzie w 3 miesiące chudną po 40 kg a ja nie mogę schudnąć ani 1 kg.
 

 
Dzisiaj na popołudniu do pracy. Nie chce mi się. Kijki już nie wypalą chyba.
Dobrze, że jest tak ciepło
Wczoraj zrobiłam:
180 pajacyków
150 brzuszków
100 x ćwiczenia na uda i pośladki na każdą nogę

Przy pajacykach można się bardzo zmęczyć. Kupiłam sobie koszulkę w rozmiarze M, troszkę obcisła ale jeszcze kilka cm i będzie ok.

Plan na dziś:
150 brzuszków
180 pajacyków
100 x ćwiczenia na uda i pośladki

I Śniadanie
2 kromki ciemnego chleba z pasztetem
II Śniadanie
jogurt naturalny z pomarańczą
Obiad:
moja zupa warzywna z grzankami
Podwieczorek
pewnie gruszka
Kolacja
2 kromki chleba ciemnego z czymś.

Wczoraj po 21 znowu coś zjadłam.... blleeee no i znowu wymioty. Chyba organizm za bardzo się przyzwyczaił do zdrowego jedzenia.
Może to lepiej bo wiem że nie mogę sobie pozwolić.

Dzisiaj zrobię sobie zdjęcia dla porównania
  • awatar ^Rebelia: czekam na zdjęcia :) a co do pajacyków - fakt męczą jak cholera, raz zrobiłam 300 i myślałam że padnę ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejszy jadłospis:
I Śniadanie:
2 kanapki z pasztetem
II Śniadanie
jogurt naturalny
1 pomarańcza
troszkę musli
Obiad:
zupa na skrzydełkach - mus warzywny
grzanki z ciemnego chleba
Podwieczorek:
owoc
Kolacja:
2 kawałki chleba ciemnego razowego
plasterek szynki
  • awatar ^Rebelia: nominacja i parę pytan ;) http://shinigaminoballad.pinger.pl/m/21440734
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mierzenie po 24 dniach
14.02.2014 -------- 10.03.2014
biust 106 --------- 106
brzuch 114 -------- 111
talia 90 ---------- 88
biodra 116 -------- 114
udo 72 ------------ 69
waga ok 90-89kg ----- 87,4 kg
--- pod biustem 87
--- łydka 45
--- szyja 35

Coś tam się jednak zmieniło
Zaostrzam dietę, mam zamiar się pilnować. Nie dużo ale zawsze to coś, a już myślałam, że nic się nie zmieniło
  • awatar ^Rebelia: brawo!! :) oby tak dalej, i do wakacji wymiana garderoby na mniejszą :) zazdroszczę spadku w talii, mi z tego miejsca nie chce lecieć nic :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kurczę, wczoraj dojrzałam na moim brzuchu nowego rozstępa. Skąd to się bierze? Przecież nie przytyłam. Mam nadzieję, że nie zrobi mi się ich tyle co 5 lat temu w momencie gdy dużo schudłam.
2 razy dziennie będę się smarować...może oliwką? Mam nadzieję, że pomoże.

Miałam wczoraj mega doła jak zobaczyłam to nowe cholerstwo na brzuchu, popłakałam się.
Mój facet mnie zaskoczył, bo powiedział, że po co ja tak bardzo chce schudnąć, przecież jemu się podobam taka jaka jestem.
Już nic nie mówiłam, ale jakoś nie czuję tego żebym mu się podobała. Myślę, że obawia się tego, że jak schudnę, to więcej facetów będzie zwracać na mnie uwagę. Ale mi nie o to chodzi. Źle się czuję ze swoją masą, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, nie mam się w co ubrać, nie lubię zakupów, bo źle wyglądam w tym co chciałabym kupić. No i krępuję się nawet przy własnym partnerze. Tak nie może być.



I Śniadanie:
2 kawałki ciemnego chleba
ogórek zielony
1 plaster szynki gotowanej z kurczaka
  • awatar Proanamia: Nie martw się aż tak, pamiętaj, że rozstępy czasem same znikają. Balsamy i oliwki to dobry pomysł. Trzymaj się kochana :)
  • awatar ^Rebelia: też zrobiły mi się rozstępy, zalamka :( ale plus dla faceta - za to, że to powiedział, może nauczy się też to okazywać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pamiętam jaka zmotywowana byłam na początku, muszę coś z tym zrobić bo mój zapał powoli ucieka.

NIE DAM SIĘ, WYTRZYMAM
  • awatar impossible <3: Pomyśl o wakacjach, o tym jak się będziesz xzula na plaży gdy schudniesz..;)
  • awatar ^Rebelia: ja zawsze jak mnie łapie dołek motywacyjny, przeglądam zdjęcia z fajnymi laskami i ogladam różne programy o otyłych :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od jutra postanawiam sobie, że wytrzymam bez słodyczy przez 40 dni postu aż do Wielkanocy.
Co roku tak robię, więc teraz też dam radę.
Dzisiaj jeszcze daję sobie ostatni dzień na dzióbnięcie czegoś słodkiego, chociaż nie wiem czy to zrobię.

I Śniadanie:
2 kawałki chleba
trochę sałatki warzywnej.
II Śniadanie
jakiś owoc
Obiad
nie wiem czy zdążę, ale jak już to ryż i jajko sadzone
Podwieczorek:
zapewne owoc o ile zdążę, bo dzisiaj mam trochę pracy
Kolacja:
kanapka z serem żółtym
 

 
staram się być spokojna, ale nie mogę, bo znowu skasował mi się długi wpis.

Mam ochotę na kijki i może dzisiaj się wybiorę, chociaż to nic pewnego, bo zimno jest i ciemno.

Wydaje mi się, że jakbym miała trochę szczuplejsze nogi?

Ciekawe...

Dzisiaj pochłonęłam loda i wafelka. Myślałam, że idzie okres a tu się okazało, że to tylko straszny ból jajników. Ehhh. Zaczyna się to co przed ostatnim opóźnionym okresem. Puchnę, mam nerwy takie, że bez kija nie podchodź. Ostatnio z moim facetem jakoś się tak nie za bardzo układa. Nie potrafi zrozumieć tego, że swoim zachowaniem prowokuje moje złe zachowanie. Czasami myślę sobie jakby to było bez niego i nie chciałabym żeby go nie było. Jest dla mnie ważny no ale ile do cholery można prosić, krzyczeć i płakać.?
Myślę, że po tylu latach po prostu się przyzwyczaił i wygodnie mu tak. Ma kobietę, wspólnie mieszkamy, gotowe obiady, w domu czysto, wyprane. Nie to żeby mi nie pomagał, no ale sam fakt się liczy.
Wszystko zaczęło się zmieniać po tym jak minęło nam pół roku razem, czyli prawie 4,5 roku temu.
Poznaliśmy siebie, wiedzieliśmy na ile możemy sobie pozwolić i coś się wypaliło.
Najgorsze jest to, że wiem, że on nie boi się tego, że kiedyś odejdę i zostanie sam... myśli, że żartuję.
Czasami myślę jakby to było bez niego i czuję, że nie chcę tego kończyć, ale każdemu kiedyś cierpliwość się kończy.
Brakuje mi ciepła i uwagi. Nie chce żyć jak stare małżeństwo.
Też często dochodzę do wniosku, że nie wiem na czym stoję, bo nie usłyszałam od niego jakiś większych deklaracji. Ani słowa o zaręczynach, ślubie, dziecku. Cały czas tylko gadanie, że nie ma kasy. W sumie sama nie wiem na co tracimy około 1000 zł miesięcznie? Nic konkretnego nie ma i kasy tez nie ma.
Ja bardzo dużo dorabiam, łapię się każdej okazji i nawet nic sobie nie kupuję. Nudzi mnie takie życie i gonienie za kasą.
Chciałabym iść do wróżki, bo ciekawa jestem jak to z nami będzie.
Mam nadzieję, że moje prośby zostaną w końcu wysłuchane i że się zmieni chociaż troszkę, bo jeśli on tego nie zrobi to ja też nie dam rady się zmienić.

Czy na całym świecie nie ma jednego normalnego faceta?
  • awatar Oli.......: @impossible <3: hehehe no nie wiem czy we dwójkę zmieścimy się w bardzo płytkim brodziku :P
  • awatar Głowa_pełna_pomysłów: całkiem całkiem :]
  • awatar impossible <3: Nie ma co się denerwowac. Trzeba czasem usiąść i pogadac na spokojnie. Jeśli chcesz zeby on cie czymś zaskoczyl może najpierw ty to zrob? Przygotowanie kąpieli dla dwojga nie wymaga tyle czasu a zbliża ludzi:D albo chociażby ciekawy pomysl na kolacje. Na pewno to doceni i się odwdzieczy. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie wytrzymam, przed chwilą napisałam taki długi post i się skasował.
Więc w skrócie...
wczoraj zrobiłam tylko brzuszki, bo stwierdziliśmy,że jednak jedziemy na imprezę. Lokal fajny, czysto, dobra ochrona, która nie wpuszcza napalonych 15- latków. Trzeba okazać się dowodem.
Kulturka jednym słowem.
Spałam może 3 godziny + 15 minut w samochodzie, a jechaliśmy koło 1,5 godziny.
W domu w łóżku czułam każdą żyłę w stopach i tak aż po kolana - efekty bardzo wysokich obcasów.
Cały czas dudniło mi w uszach a dzisiaj jestem wrażliwa na głośne dźwięki.
Było dobrze, ale nie wybawiłam się tak do końca, chyba nie miałam dnia. Przed wyjazdem zwróciłam obiad i później nie jadłam już nic konkretnego, tylko knopersa na stacji, którego nie powinnam, ale nic innego i małego nie było.


Dzisiaj mijają 3 tygodnie odkąd jestem na diecie. Szkoda, że z upływem czasu kilogramy nie lecą w dół. Waga stoi w miejscu mimo racjonalnego jedzenia. Odczuwam skutki długoletniego brania tabletek. Waga nie spada, okres się spóźnia, czasami jajniki bolą. Niby potrzeba trochę czasu na unormowanie, ktoś mi mówił, że nawet do roku organizm się oczyszcza, a ja nie biorę ich koło pół roku, jeśli dobrze liczę.

Dzisiejsze jedzonko:
I Śniadanie:
1 kromka ciemnego chleba, 2 plastry szynki dotowanej, 1 jogurt z jakimiś ziarnami.
II Śniadanie:
gruszka
Obiad:
niestety zupka chińska, bo nic innego nie mam. Nie powinnam tego jeść, bo zapychają one żołądek i puchną w nim, ale niestety dzisiaj nic na to nie poradzę.
+kabanos i łyżka śledzia w śmietanie
Podwieczorek:
banan
Kolacja:
hmmm tego jeszcze nie wiem, ale będę już w domu więc coś wymyślę. Może jakaś sałatka albo surówka z ogórka pomidora i jajka? Zobaczymy.
 

 
Już jutro minie 3 tygodnie jak jestem na diecie. Znowu okres mi się spóźnia. Ehh te tabletki. Znajoma po odstawieniu tabletek schudła 20 kg a ja nie mogę schudnąć nic!
Mimo wszystkich zaburzeń w diecie i tak jestem z siebie dumna. Potrzebuje warzyw i owoców. Dzisiaj na obiad gulasz... tylko co zrobić żeby był dietetyczny? hmmm. Może ryż zamiast ziemniaków?
Dzisiaj chyba podejmę jeszcze jedno wyzwanie z kołem. Muszę się trochę wyciszyć i uspokoić, nie mogę być taka nerwowa. Od wczoraj jestem z moim facetem na wojennej ścieżce. Niestety to on przegiął! Ale stwierdziłam, że zacznę zmianę od siebie i zobaczymy czy jemu też się udzieli. Jeśli nie to zobaczymy jak to dalej będzie. Kocham go i nie chcę pisać czarnych scenariuszy, ale jednak tak żyć nie można.
Jeśli dzisiaj nigdzie nie pojedziemy to chyba w ruch pójdzie alkohol mam ochotę się zresetować.
Do tego jeszcze problemy z pęcherzem.

Kurcze ciągle coś mi jest, jak nie kostka, to biodro, pachwina, pęcherz. Czuję się jak stara baba.
Chce już mój rower!!!!
Ale żeby wziąć go do domu będę musiała przejechać na nim ponad 20 km w jedną stronę, bo do samochodu się podobno nie zmieści.
Jeśli dzisiejszy wieczór spędzimy w domu to idę na kijki!
Plany mieliśmy, ale chyba trochę pochopne i nieprzemyślane.
Dzisiejszy jadłospis jak do tej pory:
I Śniadanie:
2 kawałki ciemnego chlebka z szynką
II Śniadanie:
gruszka

Mam zły humor, nie mam ochoty jeść. Chciałabym cały dzień przeleżeć w łóżku, jednak nie mogę.
Te kilka dni, w których sobie pozwoliłam na to, czego nie powinnam rozstroiło mnie totalnie. Ale od wczoraj nie ruszyłam ani grama słodkiego i dzisiaj też nic.
Jadłospis wczorajszy nie był jakiś mega niedietetyczny, jednak kolacja odbiegała od normy, bo była bardzo obfita. Tak to zwykle bywa u teściów, że jest tyle pysznych rzeczy, że mogłabym żreć bez przerwy.
  • awatar Natalie's Art: Mówisz o tabletkach anty? Nie maturalna tylko 3 gimnazjum ;-) Trzymaj się. W związku tak jest, że raz jest lepiej a raz gorzej. Czasem trzeba zmienić coś w sobie. A czasem zaakceptować to co nam nie pasuje w drugiej osobie.. wiem po sobie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejsze śniadanie nie było dietetyczne ! Dostałam pączka od znajomej, która powiedziała, że będzie stała mi nad głową tak długo, aż go zjem. No to zjadłam, ale kanapki już sobie daruje.

Pofolgowałam sobie w tym tygodniu już za dużo. Szczególnie w momentach kiedy późnym wieczorem przyjeżdżali znajomi i objadali się chrupkami. Zazwyczaj było to po 21 i normalne jest to, że byłam już trochę głodna, więc pozwoliłam sobie parę razy zjeść kilki chrupek i coś słodkiego.

W sobotę czeka mnie ostatnia taka impreza u nas a od niedzieli znowu kończę z podjadaniem nawet najmniejszych ilości po 19 i zero słodyczy.

Tak ładnie mi szło i kurcze musiała się zdarzyć taka kilkudniowa słabość.
Już nie mogę się doczekać aż wyciągnę rower. Jak na razie jest za zimno żeby po 21 wracać ponad 3 km do domu, na dniach marzec, więc jest nadzieja
  • awatar fittzycie: ja wybrałam sie ostatnio na 10km rowerem i umieram ;p
  • awatar ^Rebelia: też czekam aż się ociepli, i na rowerek :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiejszy jadłospis
I śniadanie:
1 ciemna bułka z ziarnami
plaster sera tostowego
trochę pasztetu i ryby z puszki
II śniadanie:
Mus z 1 kiwi i 1 jabłka
Obiad:
pół paczki ryżu i 2 gotowane klopsy
Podwieczorek:
pewnie jabłko albo gruszka
Kolacja:
2 kawałki chleba żytniego razowego i serek turek - cieniutko
 

 
Czuję się obżarta. Dzisiaj śniadanie miałam dopiero o 12! Kochanie moje ma wolne więc wyszliśmy z łóżka przed 12. Pierwszy raz tak się wyleżałam i nie musiałam nic robić. Ćwiczenia też już zrobione i mam święty spokój. Teraz praca.

Moja waga od kilku dni jak wchodzę na nią rano pokazuje mi 86,7 kg więc to chyba dobry znak. Nie będę wchodzić na nią drugi raz bo wtedy jest już koło 5 kg więcej.
Może w końcu waga zaczęła lecieć w dól. To byłoby około 4 kg w 2 tygodnie fajnie , ale okaże się dopiero w czwartek jak zważę się u rodziców.
Boję się rozczarowania.
Jak się widzi tyle mniej na wadze to aż chce się być na diecie i odmawiać sobie wszystkiego.

Mam ochotę na zakupy, ale nie mam ani grosza. Czekam na nowy przypływ gotówki.Jutro, w czwartek i piątek dorobię sobie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
chyba się przeziębiłam... zimno mi jakoś, i marzy mi się moje łóżko, herbata z malinami i ciepła kołdra. No i moje słońce jeszcze.

Więc tak:
I Śniadanie:
2,5 kromki chleba żytniego razowego
1 jajko
1 plaster sopockiej
II Śniadanie
łyżka sałatki jarzynowej
jogurt musli
Obiad
około 150 g ziemniaków
2 małe kawałki fileta rybnego
sałatka słodko - kwaśna
Podwieczorek
pomarańcza
gruszka
Kolacja
2 kromki chleba żytniego razowego
1 plaster sopockiej
ogórek zielony- kilka plastrów

Nie wiem czy to dużo czy nie, ale i tak mniej niż mam tego wszystkiego w diecie.
No pomijając moje trzydniowe podjadanie

Jaka stara, taka głupia
  • awatar ^Rebelia: fajny bilans :) zdrowy, przy takiej diecie jest mniejsze prawdopodobienstwo, że na ulicy wyrwiesz komuś bułkę, bo będziesz taka wygłodniała :D jak np przy jakiś dietach typu 500 kcal!!! Najważniejsze zmienić przyzwyczajenia żywieniowe a nie cały czas mysleć ''jestem na diecie, jestem na diecie " :)
  • awatar Oli.......: @Basanti: ćwiczę i pisałam już o tym w niejednym wpisie :P
  • awatar Basanti: A tylko dietę masz, czy jeszcze ćwiczysz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
czemu bycie na diecie jest takie męczące? Zeżarłam znowu kilka paluszków i dwa ciastka (w tym jedno nie było owsiane)! Ręce mi opadają, wszystko mnie boli i nie mam siły. Na szczęście ćwiczenia już zrobione. Pachwina mniej boli i stopy się goją. Niedługo przyjdzie czas na spacery z kijkami. Poczekam aż już nic mi nie będzie dolegać.
Wczoraj pierwszy posiłek zjadłam dopiero po 16
Niestety wcześniej nie mogłam tego zrobić.
Tak, wczoraj też zjadłam pewnie z 3 ciastka owsiane i kilka kulek orzechowych. Wiedziałam, że jak raz sobie pozwolę to będzie mnie kusiło!

Znowu muszę się zawziąć.

Musze iść po zakupy, bo dietetyczne rzeczy mi się kończą.
Stwierdzam, że jem dużo mniej jedzenia niż mam w diecie.
Umrę chyba dzisiaj!
  • awatar lenQ: Wydaje mi się,że im więcej człowiek nakłada sobie ograniczeń, tym więcej go kusi:) Zawsze jak zaczynam po raz kolejny dietę to mam napad na wszystko co niedozwolone;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›